Cały dzień siedzę przed włączonym telewizorem i płaczę...
Przecież to się nie zdarzyło naprawdę!
Przecież to tylko jakiś cholerny koszmar, z którego nie możemy się obudzić!
Szczypię się co chwilę w rękę i nic...
Dlaczego...?
Dlaczego nie mogę się obudzić...?
Symboliczne miejsce- Katyń
Symboliczny czas- liturgiczna rocznica śmierci Jana Pawła II
Boże... co się dzieje...?!
Polska to naród wybrany...
sobota, 10 kwietnia 2010
piątek, 9 kwietnia 2010
"Wczoraj mówił, że traci głowę; dziś powiedział, że stracił czas"
Gdy cały świat wali nam się na głowę nie mamy chęci ani siły do tego, żeby żyć. Co dopiero uczyć się- wszystkie litery zaczynają się zlewać a wzory matematyczne w naszym mniemaniu tracą sens.
Jednak, cytując Kabaret Moralnego Niepokoju: "z każdego szamba da się wyjść". Tylko którą drogą, aby być jak najmniej brudnym...?
"A niebo znów na głowę spada mi i nadziei coraz mniej na słońce"...
Kochana, znów zrobiłaś coś nie tak. Znowu to TWOJA wina. Jesteś najgorsza, bo nie pozwalasz ludziom być szczęśliwymi. Nie umiesz żyć. Może wydaje Ci się, że umiesz, ale nie umiesz. Ranisz wszystkich wkoło, a wydaje Ci się, że to Ty jesteś najbardziej pokrzywdzona.
A może tylko Ty tak o mnie myślisz...?
Teraz najważniejsze jest to, żeby po prostu przeżyć. Przeżyć i żyć.
"Nigdy się nie spotkamy
To co po mnie zostanie nie będzie przedmiotem tragedii"
Jednak, cytując Kabaret Moralnego Niepokoju: "z każdego szamba da się wyjść". Tylko którą drogą, aby być jak najmniej brudnym...?
"A niebo znów na głowę spada mi i nadziei coraz mniej na słońce"...
Kochana, znów zrobiłaś coś nie tak. Znowu to TWOJA wina. Jesteś najgorsza, bo nie pozwalasz ludziom być szczęśliwymi. Nie umiesz żyć. Może wydaje Ci się, że umiesz, ale nie umiesz. Ranisz wszystkich wkoło, a wydaje Ci się, że to Ty jesteś najbardziej pokrzywdzona.
A może tylko Ty tak o mnie myślisz...?
Teraz najważniejsze jest to, żeby po prostu przeżyć. Przeżyć i żyć.
"Nigdy się nie spotkamy
To co po mnie zostanie nie będzie przedmiotem tragedii"
środa, 7 kwietnia 2010
Święta, święta i po świętach...
... a w moim domu panuje grypa żołądkowa. Rodzice leżą w łóżkach i nie mają siły, żeby ruszyć ręką, więc ja stanowię dla nich teraz jedyną podporę. Sprzątam, gotuję i służę pomocą.
Ale nie wiem jak długo to potrwa. Czuję w sobie jakąś rewolucję i boję się, że role się odwrócą.
Jakbym miała teraz czas na chorobę...
Poza tym jestem jakaś taka... pusta w środku. Duchowo. Nie wiem, dlaczego tak jest. Mam ochotę położyć się i, jak śpiewa SDM, "Spać, spać... spać doskonale spać... być pustką..."
Ale nie wiem jak długo to potrwa. Czuję w sobie jakąś rewolucję i boję się, że role się odwrócą.
Jakbym miała teraz czas na chorobę...
Poza tym jestem jakaś taka... pusta w środku. Duchowo. Nie wiem, dlaczego tak jest. Mam ochotę położyć się i, jak śpiewa SDM, "Spać, spać... spać doskonale spać... być pustką..."
Subskrybuj:
Posty (Atom)