Zdałam maturę ;)
A studia w przyszłym roku... :)
piątek, 23 lipca 2010
wtorek, 29 czerwca 2010
Już jutro...
Oczekiwanie na wyniki matury jest chyba równie stresujące, co samo pisanie jej. PODOBNO w Internecie wyniki miały ukazać się 27 czerwca. Zestresowana włączyłam tego dnia komputer z ogromną chęcią (no może nie tak ogromną. W ogóle tak do końca nie można tego nazwać "chęcią") zalogowałam się na stronie OKE w Krakowie jako UCZEŃ.
Cóż mi to dało?
Jeszcze większy stres i podwójne zdenerwowanie, które śmiało mogę nazwać wkurzeniem. Moim zielono-niebiesko-szaro-jakimśtamjeszcze oczom ukazał się czerwony napis "Przerwa techniczna". Do 29 czerwca! Ratunku! Oni chyba sobie z nas po prostu kpią! A we mnie kipi.
Moje wkurzenie osiągnęło trzeci stopień zagrożenia otoczenia (drugi automatycznie mój organizm przeskoczył), gdy na stronie głównej OKE w Krakowie przeczytałam informację głoszącą, iż wyniki zostaną opublikowane w Internecie w dniu 30 czerwca. W tym samym dniu mamy odebrać w sekretariacie świadectwa maturalne wraz z wynikami. Naprawdę wolałabym wcześniej poznać wyniki w domu niż załamać się i rozpłakać stojąc w sekretariacie 3 LO w Rzeszowie.
Niestety jest to niemożliwe, gdyż założę się, że jutrzejsze obciążenie owej witryny sięgnie zenitu, a mój komputer sprzed dziesięciu lat (kupiłam go z pieniędzy, które dostałam na Pierwszą Komunię Świętą) raczej sobie z tym nie poradzi. Już dawno straciłam w niego wiarę.
Oj Ty niemądra kobieto. Trzeba było się uczyć! Teraz możesz się tylko podrapać po głowie i pomyśleć nad zajęciem na nadchodzący rok. Zawsze przecież mogę w maju poprawić maturę...
Cóż mi to dało?
Jeszcze większy stres i podwójne zdenerwowanie, które śmiało mogę nazwać wkurzeniem. Moim zielono-niebiesko-szaro-jakimśtamjeszcze oczom ukazał się czerwony napis "Przerwa techniczna". Do 29 czerwca! Ratunku! Oni chyba sobie z nas po prostu kpią! A we mnie kipi.
Moje wkurzenie osiągnęło trzeci stopień zagrożenia otoczenia (drugi automatycznie mój organizm przeskoczył), gdy na stronie głównej OKE w Krakowie przeczytałam informację głoszącą, iż wyniki zostaną opublikowane w Internecie w dniu 30 czerwca. W tym samym dniu mamy odebrać w sekretariacie świadectwa maturalne wraz z wynikami. Naprawdę wolałabym wcześniej poznać wyniki w domu niż załamać się i rozpłakać stojąc w sekretariacie 3 LO w Rzeszowie.
Niestety jest to niemożliwe, gdyż założę się, że jutrzejsze obciążenie owej witryny sięgnie zenitu, a mój komputer sprzed dziesięciu lat (kupiłam go z pieniędzy, które dostałam na Pierwszą Komunię Świętą) raczej sobie z tym nie poradzi. Już dawno straciłam w niego wiarę.
Oj Ty niemądra kobieto. Trzeba było się uczyć! Teraz możesz się tylko podrapać po głowie i pomyśleć nad zajęciem na nadchodzący rok. Zawsze przecież mogę w maju poprawić maturę...
wtorek, 15 czerwca 2010
Wielki powrót?
Dawno mnie tu nie było :)
Życie strasznie pędzi, zwłaszcza, gdy ma się 18 lat i maturę przed sobą. Dlatego liczę na wyrozumiałość co do mojej nieobecności ;)
Na szczęście już po maturze i mogę teraz przez cztery miesiące spać, jeść, spać, spać, spać... i może jeszcze ewentualnie, hm... spać :) czyli nadrobić zaległości z dwunastu lat edukacji.
No dobrze, może troszkę przesadziłam z tym spaniem. Ale wreszcie mam czas na czytanie grubych książek, które nie są w podstawie programowej w LO, mogę oglądać filmy i seriale, na jakie nigdy nie miałam czasu, mogę nadrobić zaległości w spotkaniach z przyjaciółmi... i nie tylko przyjaciółmi :P
Ach, życie po maturze jest cudowne...
(30 czerwca są wyniki- ratunku!)
Życie strasznie pędzi, zwłaszcza, gdy ma się 18 lat i maturę przed sobą. Dlatego liczę na wyrozumiałość co do mojej nieobecności ;)
Na szczęście już po maturze i mogę teraz przez cztery miesiące spać, jeść, spać, spać, spać... i może jeszcze ewentualnie, hm... spać :) czyli nadrobić zaległości z dwunastu lat edukacji.
No dobrze, może troszkę przesadziłam z tym spaniem. Ale wreszcie mam czas na czytanie grubych książek, które nie są w podstawie programowej w LO, mogę oglądać filmy i seriale, na jakie nigdy nie miałam czasu, mogę nadrobić zaległości w spotkaniach z przyjaciółmi... i nie tylko przyjaciółmi :P
Ach, życie po maturze jest cudowne...
(30 czerwca są wyniki- ratunku!)
sobota, 10 kwietnia 2010
Nasz współczesny Katyń...
Cały dzień siedzę przed włączonym telewizorem i płaczę...
Przecież to się nie zdarzyło naprawdę!
Przecież to tylko jakiś cholerny koszmar, z którego nie możemy się obudzić!
Szczypię się co chwilę w rękę i nic...
Dlaczego...?
Dlaczego nie mogę się obudzić...?
Symboliczne miejsce- Katyń
Symboliczny czas- liturgiczna rocznica śmierci Jana Pawła II
Boże... co się dzieje...?!
Polska to naród wybrany...
Przecież to się nie zdarzyło naprawdę!
Przecież to tylko jakiś cholerny koszmar, z którego nie możemy się obudzić!
Szczypię się co chwilę w rękę i nic...
Dlaczego...?
Dlaczego nie mogę się obudzić...?
Symboliczne miejsce- Katyń
Symboliczny czas- liturgiczna rocznica śmierci Jana Pawła II
Boże... co się dzieje...?!
Polska to naród wybrany...
piątek, 9 kwietnia 2010
"Wczoraj mówił, że traci głowę; dziś powiedział, że stracił czas"
Gdy cały świat wali nam się na głowę nie mamy chęci ani siły do tego, żeby żyć. Co dopiero uczyć się- wszystkie litery zaczynają się zlewać a wzory matematyczne w naszym mniemaniu tracą sens.
Jednak, cytując Kabaret Moralnego Niepokoju: "z każdego szamba da się wyjść". Tylko którą drogą, aby być jak najmniej brudnym...?
"A niebo znów na głowę spada mi i nadziei coraz mniej na słońce"...
Kochana, znów zrobiłaś coś nie tak. Znowu to TWOJA wina. Jesteś najgorsza, bo nie pozwalasz ludziom być szczęśliwymi. Nie umiesz żyć. Może wydaje Ci się, że umiesz, ale nie umiesz. Ranisz wszystkich wkoło, a wydaje Ci się, że to Ty jesteś najbardziej pokrzywdzona.
A może tylko Ty tak o mnie myślisz...?
Teraz najważniejsze jest to, żeby po prostu przeżyć. Przeżyć i żyć.
"Nigdy się nie spotkamy
To co po mnie zostanie nie będzie przedmiotem tragedii"
Jednak, cytując Kabaret Moralnego Niepokoju: "z każdego szamba da się wyjść". Tylko którą drogą, aby być jak najmniej brudnym...?
"A niebo znów na głowę spada mi i nadziei coraz mniej na słońce"...
Kochana, znów zrobiłaś coś nie tak. Znowu to TWOJA wina. Jesteś najgorsza, bo nie pozwalasz ludziom być szczęśliwymi. Nie umiesz żyć. Może wydaje Ci się, że umiesz, ale nie umiesz. Ranisz wszystkich wkoło, a wydaje Ci się, że to Ty jesteś najbardziej pokrzywdzona.
A może tylko Ty tak o mnie myślisz...?
Teraz najważniejsze jest to, żeby po prostu przeżyć. Przeżyć i żyć.
"Nigdy się nie spotkamy
To co po mnie zostanie nie będzie przedmiotem tragedii"
środa, 7 kwietnia 2010
Święta, święta i po świętach...
... a w moim domu panuje grypa żołądkowa. Rodzice leżą w łóżkach i nie mają siły, żeby ruszyć ręką, więc ja stanowię dla nich teraz jedyną podporę. Sprzątam, gotuję i służę pomocą.
Ale nie wiem jak długo to potrwa. Czuję w sobie jakąś rewolucję i boję się, że role się odwrócą.
Jakbym miała teraz czas na chorobę...
Poza tym jestem jakaś taka... pusta w środku. Duchowo. Nie wiem, dlaczego tak jest. Mam ochotę położyć się i, jak śpiewa SDM, "Spać, spać... spać doskonale spać... być pustką..."
Ale nie wiem jak długo to potrwa. Czuję w sobie jakąś rewolucję i boję się, że role się odwrócą.
Jakbym miała teraz czas na chorobę...
Poza tym jestem jakaś taka... pusta w środku. Duchowo. Nie wiem, dlaczego tak jest. Mam ochotę położyć się i, jak śpiewa SDM, "Spać, spać... spać doskonale spać... być pustką..."
środa, 31 marca 2010
Coraz bliżej święta...
Dzisiaj Wielka Środa- środek Wielkiego Tygodnia. Za kilka dni święta i wreszcie znajdę trochę czasu na odpoczynek i nadrobienie zaległości. Uwielbiam tę atmosferę, jaka tworzy się podczas imprez rodzinnych.
Dzisiaj po powrocie do domu pójdę na korepetycje, a później poczuję słodki smak chwilowej wolności :)
Tylko najpierw posprzątam w pokoju i umyję okna... Trzeba wykorzystać słoneczną pogodę :)
PS.: Do matury został nieco ponad miesiąc. Dokładniej miesiąc i trzy dni, coś koło tego. AAAA! Mamooo, ja nie chcę tej matury! Ratunku! Kompletnie nic jeszcze nie umiem...
Mam w oczach cudowną "wizję" porażki...
Poza tym życzę Wesołcyh Świąt wszystkim!
Dzisiaj po powrocie do domu pójdę na korepetycje, a później poczuję słodki smak chwilowej wolności :)
Tylko najpierw posprzątam w pokoju i umyję okna... Trzeba wykorzystać słoneczną pogodę :)
PS.: Do matury został nieco ponad miesiąc. Dokładniej miesiąc i trzy dni, coś koło tego. AAAA! Mamooo, ja nie chcę tej matury! Ratunku! Kompletnie nic jeszcze nie umiem...
Mam w oczach cudowną "wizję" porażki...
Poza tym życzę Wesołcyh Świąt wszystkim!
Subskrybuj:
Posty (Atom)