poniedziałek, 8 marca 2010

57 dni

Czas złapać wiatr w żagle! Cokolwiek to oznacza. Boję się, że lada podmuch zmiecie mnie z pokładu i wyląduję na środku oceanu- sama, samiuteńka.
I kto mi wtedy rzuci koło ratunkowe?
Nie pomoże nawet telefon do przyjaciela.
A może by tak skorzystać z telefonu zaufania? Czy istnieje jednak taki, który byłby dla mnie odpowiedni? Przecież moja sprawa jest beznadziejna! Takie nie mają swych zaufanych powierników. Zwłaszcza w sytuacji masowej histerii.
Jedno słowo wystarczy- matematyka. Nic dodać, nic ująć. Jako tonąca nie mogę się nawet brzytwy chwycić! Mój okręt zatonie. Czy pójdę z nim na dno?!

Matematyko, będziesz mi ty łaskawą?! Królowo wszystkich nauk, ulituj się ty nade mną, biedną sierotką, wcale nie Marysią.


Pożałowania godna autorka
we łzach płonnych tonąca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz