czwartek, 4 lutego 2010

89 dni...

...a klepsydry czasu nie da się odwrócić.
Można tylko zamalować szkiełko, żeby nie było widać, jak piasek się przesypuje.

Przed nami noc walk bokserskich. A przede mną walka z vademecum wiedzy o społeczeństwie. Dzisiaj staję przed demokracją niczym Leonidas w wąwozie termopilskim. Z fakultetów wrócę na tarczy albo PKSem. Mama przywita mnie na łożu boleści (38 stopni gorączki) z porozumiewawczym uśmiechem na ustach. 'Czyżby czwóreczka z matematyki?' A córeczka mówi: 'Jestem szalonaaa!'
Nie mówię mamie całej prawdy, bo nie udźwignęłaby tego brzemienia. Później nurkuję w zlewie pełnym brudnych naczyń i tonę w morzu Ludwika.

Przede mną jeszcze milion prac domowych, których nie sposób wyliczyć.

I znów zmęczona zasnę z lekturą w dłoni o godzinie 21.15.

2 komentarze:

  1. ...i znów zasnę z dłonią w lektórze o godzinie 21.15.
    O matko!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Z cyklu Bobik radzi...

    1.Jedz na tekturowych tackach i uzywaj jednorazwoych sztuccow lub kup zmywarke.

    2.Cwicz liczenie do miliona

    3.Lektury czytaj w wannie, z tacą wrzącej zupy na glowie - nie zaśniesz.

    Wtedy i tylko wtedy zdasz mature...

    OdpowiedzUsuń