...do pisemnej matury z języka polskiego. Postanowiłam zacząć się uczyć. Ale od czego zacząć? Trzech lat nie da się nadrobić w dwa miesiące. Jestem głupia (no, raczej niemądra, użyjmy eufemizmu), że nie zaczęłam się uczyć w pierwszej klasie. Myślałam, że mam czas.
Moje sumienie zdaje się powtarzać słowa piosenki zespołu Tilt: "mówię ci, że jedyne wyjście to obudzić się!" Tylko co dalej? Wolałabym przespać to piekło zwane "przygotowaniem do matury".
Każda sekunda ma dla mnie ogromną wartość, ale im większa presja, tym większe poczucie mojej niemocy.
Gubię się w natłoku zdarzeń. Nie wiem, czy mogę mieć wpływ na rzeczywistość, która tuż przede mną. Za mało czasu mi zostało... A może potrafiłabym go wykorzystać, gdyby nie moje malkontenctwo?
Nie jestem przecież taką pesymistką, na jaką wyglądam. Umiem patrzeć na świat z pewną dozą ciekawości i ironicznego dystansu. Czy pod tym wszystkim jestem ciągle ta sama? Jaka ja jestem naprawdę?
No tak, matura na pewno zweryfikuje opinię o mnie.
wtorek, 23 lutego 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Mówię Ci, że jedyne wyjście to obudzić się...
OdpowiedzUsuńWitam :)
OdpowiedzUsuńBardzo fajny blog.
Sama jestem w podobnej sytuacji, więc z chęcią przeczytałam twoje przemyślenia.
Pozdrawiam